Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.
×zamknij
Korzystaj z serwisu jako: Dzięki temu otrzymasz treści dopasowane do Twoich potrzeb.
Zobacz również:
< powrót

Uchosonda (XI)

autor: Monika Pasiecznik
temat: muzyka dawna, muzyka współczesna

Co łączy muzykę współczesną z barokową?

Niektórzy sądzą, że muzyka barokowa i współczesna mają wiele wspólnego, mimo iż obie dzielą trzy stulecia

To ciekawa myśl i, co więcej, nie pozbawiona sensu, na przykład z punktu widzenia systemu dźwiękowego, zwanego równomiernie temperowanym (odzwierciedla go klawiatura fortepianu), który w baroku dopiero się kształtował. Spora część muzyki barokowej brzmi więc „fałszywie” i przywodzi na myśl współczesną muzykę mikrotonową.

Coś, co zrazu wydaje się „niedoskonałe”, może paradoksalnie nieść zupełnie inną wartość. Podobnie jest z instrumentami. Dawne instrumenty ze swym cichym i nierównym dźwiękiem nie umywają się do instrumentów współczesnych. Dlaczego więc artyści specjalizujący się w muzyce dawnej wybierają te pierwsze? Bo chcą być „autentyczni”, to jasne. Warto jednak zwrócić uwagę, że każdy z dźwięków wydobywanych na dawnych instrumentach miał inną, jedyną w swoim rodzaju barwę i dynamikę, której nie da się zróżnicować na idealnie wyrównanych współczesnych instrumentach. Dzięki temu muzyka barokowa grana przez zespół instrumentów dawnych ma bardzo zróżnicowane, bogate brzmienie. Do tego należy pamiętać o płynnej naturze instrumentów: w XVII wieku nie było jasne, gdzie przebiega granica między skrzypcami, altówką czy wiolonczelą – istniały niezliczone stopnie pośrednie między nimi. Różniły się one ponadto liczbą strun oraz chwytem i techniką gry. 

Wiolonczela uważana jest dziś za instrumentalną arystokratkę, choć w czasach Johanna Sebastiana Bacha była przede wszystkim „narzędziem” do wydobywania dźwięków, do tworzenia muzyki. Podlegała rozmaitym modyfikacjom, ulepszeniom technicznym, zmienny był też sposób gry. Mogła mieć 4 lub 5 strun o różnym stroju, mieć na gryfie progi lub ich nie mieć. Mogła być trzymana między nogami, stawiana na ziemi lub wieszana na barku. Różne odmiany i wielkości XVII-wiecznych instrumentów smyczkowych świadczą o tym, że nie istniało wyraźne rozgraniczenie między skrzypcami, altówką i wiolonczelą.

W takiej rzeczywistości Johann Sebastian Bach komponował swoje Suity wiolonczelowe. Nie tylko więc stosował skordaturę, czyli praktykę przestrajania strun (V Suita), ale też zmieniał ich liczbę. VI Suita przeznaczona była na wiolonczelę 5-strunową – z jedną struną dodatkową w wysokim rejestrze. Dziś wiolonczeliści grają przeważnie na czterech strunach, co rzecz jasna podnosi trudność wykonawczą. Niektórzy jednak – np. Sigiswald Kuijken – nawiązują do praktyki barokowej grania na violoncello da spalla, czyli trzymając instrument nie między nogami, lecz zawieszony na ramieniu niczym gitarę (da spalla znaczy po włosku „barkowa”), wysoko pod brodą. Przypuszczalnie tak właśnie Suity wiolonczelowe Bacha mogły być w baroku grane.

 

Natura instrumentu w czasach, kiedy Bach tworzył swoje Suity, miała charakter płynny, niedookreślony, zależała od potrzeb kompozytorów i stanu posiadania wykonawców. Wiolonczela nie była przedmiotem szczególnej troski, osiągającym niebotyczne ceny i przez to chronionym przed różnymi „ulepszeniami”, jak to często bywa w dzisiejszej praktyce koncertowej. Przeciwstawia się temu wielu współczesnych kompozytorów, eksplorujących możliwości brzmieniowe i techniczne instrumentów, nie stroniących od preparacji, przestrajania strun, elektronicznej amplifikacji. Historia instrumentalnych wynalazków to osobny rozdział w dziejach muzyki. Wszyscy ci szaleńcy mogą widzieć w Bachu swego sprzymierzeńca!

Monika Pasiecznik

drukuj pdf

zobacz również:

Uchosonda (VI) +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Tranzytem przez Belgię wraz z Moniką Pasiecznik

Uchosonda (X) +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Theremin nie jest podobny do żadnego innego instrumentu muzycznego

Uchosonda (XVI) +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Historia muzyki nie jest dana raz na zawsze, lecz podlega częstej rewizji