Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.
×zamknij
Korzystaj z serwisu jako: Dzięki temu otrzymasz treści dopasowane do Twoich potrzeb.
Zobacz również:
< powrót

Zjedz mnie, wypij mnie, zabaw mnie - o „Alicji w Ogrodzie Saskim”

autor: Natalia Fiedorczuk
temat: muzyka klasyczna, edukacja muzyczna

„Alicja”, czyli interaktywna instalacja dźwiękowa Włodzimierza Jana Zakrzewskiego

Fot. Malwina Toczek / NInA

Kontakt z nowoczesną technologią to dla dziecka coś w rodzaj obcowania z magią. Sceptycy upatrują w niej zagrożenie, strasząc, że kilkulatki ze smartfonami, czy przed komputerem wyrosną na emocjonalnie i społecznie niekompetentnych dorosłych. Dzieci natomiast traktują jej obecność jako kolejną możliwość zabawy i eksploracji, jako naturalne przedłużenie świata.

Kiedy byłam nie tak zupełnie mała, ale jeszcze całkiem niedorosła, moją codzienność wypełniał szereg rytuałów. Każdy z nich pełnił określoną, magiczną funkcję, określał mój sprawczy udział w otaczającej mnie rzeczywistości. Na przykład mocne zaciśnięcie powiek i dwa drobne kroki w tył na przystanku autobusowym, z całą pewnością przyczyniały się do tego, że dosłownie za momencik podjeżdżała pod mój nos dziewiętnastka, którą wracałam czasem z mamą do domu. „Widzisz! To ja sprawiłam że podjechała!” – relacjonowałam podniecona matce. Płyty chodnikowe układały się w logiczne wzory, stąpanie po nich w odpowiedniej kolejności chroniło mnie przed domową burą za uwagę przyniesioną w dzienniczku. Krok do przodu, dwa w tył, obrót - potrafiłam wyczyniać na chodniku przedziwne tańce, mamrocząc pod nosem niezrozumiałe zaklęcia.

Wspomnienie moich sprawczych rytuałów powróciło, kiedy odwiedziłam plenerową instalację Włodzimierza Jana Zakrzewskiego Alicja w Ogrodzie Saskim. Interaktywna konstrukcja, zaprojektowana przez Jakuba Szczęsnego i Michała Silskiego, wypełniona jest dźwiękiem, którym odwiedzający może sterować. Poszczególne fragmenty muzyczne wyzwalane są ruchem, co nieraz prowadzi do eksplozji radosnej, anarchicznej kakofonii. Czasem jest to dwutaktowa partia skrzypiec, innym razem mocne, symfoniczne wejście, zaś chyba najbardziej spektakularny jest zakątek, w którym silny basowy dron percypowany jest nie tylko zmysłem słuchu, ale też czucia: podest po którym chodzimy zaczyna elektryzująco wibrować.

Centralnym punktem instalacji jest wewnętrzny, ukryty dziedziniec, z obracającymi się w takt muzyki, wielkimi kartami do gry. Na rewersie każdej z kart lustrzana powierzchnia załamuje przestrzeń, czyniąc ją niejednoznaczną i nagle bogatą jak kalejdoskop. Po wyjściu z labiryntu trafiam na ścieżkę do fontanny: znajome takty „Kołysanki Trzy Kurki” Wolfganga Amadeusza Mozarta zwalniam i przyspieszam, zatrzymuję i uruchamiam tylko przy pomocy kroków w przód, w tył, nagłych przystanków i poruszeń. Długo bawię się efektem zwalniania i stopowania taśmy, a za moimi plecami kolejka chętnych na zaczarowany spacer wyraźnie zaczyna się niecierpliwić.

fot. Malwina Toczek / NInA

Według teorii Jeana Piageta ważną rolę w porządkowaniu i nazywaniu rzeczywistości dziecka pełni myślenie magiczne. Jest charakterystyczne dla okresu przedoperacyjnego, gdzieś pomiędzy 3 a 7 rokiem życia. Nim środowisko dziecka zaczną porządkować logiczne i racjonalne wytłumaczenia zjawisk, młody człowiek konstruuje własne teorie, które ów świat potrafią mu w niepowtarzalny sposób objaśnić. Co ciekawe, już trzyletnie dzieci potrafią odróżnić prawdę od fikcji: nie zjadają piasku, który w filiżance, podczas bajkowego podwieczorku pełni funkcję herbatki, ani nie są rozczarowane, że zbudowana ze starego kartonu rakieta nie wzbiła się w przestrzeń. Na poziomie emocjonalnym jednak te dwa światy – namacalny i wymyślony są równie ważne i potrzebne.

Czteroletnia uczestniczka zajęć muzycznych, które prowadzę, co tydzień przedstawia mi z entuzjazmem nowego przyjaciela. Jedynym problemem tych znajomości jest to, że druhowie mojej małej podopiecznej są niewidzialni. Kiedy któregoś razu przedstawiła mi Joasię, zapytałam co stało się z Karolem, którego przyprowadziła w zeszłym tygodniu. „Przecież on był wymyślony, ciociu, już go nie ma” – rezolutnie odpowiedziała mi Maja. Dziecko, poprzez myślenie magiczne staje się w swoim świecie istotą sprawczą i kompetentną. Badania profesor Alison Gopnik dowodzą, że zanurzanie się w alternatywnych wytłumaczeniach rzeczywistości jest naturalnym etapem rozwoju. Nie świadczy o zaburzeniach, czy „ucieczce” w świat wyobraźni, niekoniecznie musi też oznaczać ponadprzeciętnych zdolności (co często bywa sugerowane mocno skupionym na swoich dzieciach, współczesnym rodzicom).

Czymś w rodzaju obcowania z magią jest też dla dziecka kontakt z nowoczesną technologią. Sceptycy upatrują w niej zagrożenie, strasząc, że kilkulatki ze smartfonami, czy przed komputerem wyrosną na emocjonalnie i społecznie niekompetentnych dorosłych. Sama, jako dziecko lat osiemdziesiątych wielokrotnie wyobrażałam sobie, że rozmawiam przez telefon idąc po ulicy, albo że towarzyszy mi zaczarowany przyjaciel-robot, który śpiewa piosenki i wygrywa symfonie tylko dla mnie. W owym czasie mogło to brzmieć jak fantazja dziecka, albo science-fiction. Dzisiaj zaawansowana technologia jest naturalnym elementem rzeczywistości społecznej, a także wychowawczej. Dzieci obcujące z technologią traktują jej obecność jako kolejną możliwość zabawy i eksploracji, jako naturalne przedłużenie świata. Nie zastanawiają się, jak działa i jakie będą tego konsekwencje, tylko w jaki sposób można dany technologiczny artefakt wykorzystać, co można z nim zrobić. Do takich niezmąconych skojarzeniami poszukiwań zachęca Alicja. Muzyka i przestrzeń stają się tu jedynie narzędziami w zabawie, a zabawa jest zjawiskiem autotelicznym – stanowi cel sam w sobie.

Dzieci oglądające plenerową instalację Zakrzewskiego (przynajmniej te, które widziałam i próbowałam podsłuchiwać) nie zastanawiały się kompletnie nad tym „jak to jest zrobione? dlaczego gra?” – takie zainteresowanie wyraźnie dało się wyczuć w kilkorgu dorosłych. „Co to za utwór? Górecki?” – pytali. Dzieci niekoniecznie musi zainteresować że jest to wybitny, współczesny kompozytor. Dla nich muzyka użyta w instalacji jest odpowiednio: groźna, uroczysta, chaotyczna, tajemnicza, czy wzniosła. Użycie utworów muzycznych wydaje się być intuicyjne i zaszyfrowane tym emocjonalnym, a nie erudycyjnym kluczem. Podobnie jak książka Lewisa Carrolla: jedną jej płaszczyzną jest zupełnie szalona i niewytłumaczalna prawami dorosłej logiki przygoda, inną, tą dorosłą, jest szereg odniesień związanych z kulturą, czy sytuacją społeczną autorowi współczesną.

Na obłąkanej herbatce u Szalonego Kapelusznika, Alicja, postawiona pod krzyżowym ogniem logicznych zagadek, obraża się i wychodzi. Tym samym odwraca się od racjonalności rozumianej w sposób dorosły i klarowny. Wchodząc w instalację Zakrzewskiego również mamy szansę odrzucić intelektualne wytłumaczenia świata i spędzić upojne kwadranse na zwalnianiu i przyspieszaniu taśmy własną nogą. A ci sami dorośli, którzy próbowali identyfikować poszatkowane fragmenty muzyczne, już przy wyjściu z labiryntu z iście dziecięcą radością instalacją Zakrzewskiego się po prostu… zabawiali.

Natalia Fiedorczuk

Natalia Fiedorczuk jest kompozytorką, wokalistką, autorką projektu Nathalie & The Loners. Inne pole jej zainteresowań twórczych to psychopedagogika kreatywności. Ma na koncie album fotograficzny Wynajęcie wydany w 2012 roku przez Fundację Bęc Zmiana. Studiowała na kierunku Intermediów w poznańskiej ASP. Mieszka w Warszawie.

drukuj pdf

zobacz również:

ROZŚPIEWANIE #17: Grajmy w szkołach! +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Rozmowa z Wojciechem Walczakiem, prezesem JM Poland, o tym, jak przywrócić wykonywanie muzyki w szkołach powszechnych

ROZŚPIEWANIE #16: Tylko najlepsze jest wystarczająco dobre +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

O koncepcji Kodálya, jednej z najważniejszych metod nauczania muzyki opowiada dyrygentka chóru VRC Joanna Maluga

ROZŚPIEWANIE #15: Teoria na końcu +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Uczmy dzieci myślenia w muzyce

Musicon: nie zabawka. Instrument +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Musicon, czyli cudowny muzyczny wynalazek